MENU

Z Julka i Jarkiem zrobiliśmy już mini plener w dniu ślubu, ale wybraliśmy się również na sesję w innym dniu. Początkowo sesja miała się odbyć w innym miejscu, na starym drewnianym pomoście, ale niestety po dojechaniu na miejsce (na szczęście nie było to daleko), zobaczyliśmy, że pomost jest zniszczony i nie da się tam nawet wejść. Od razu zrobiliśmy burzę mózgów gdzie moglibyśmy jechać, ale na szczęście słoneczniki jeszcze kwitły i wpadliśmy na pomysł żeby jechać na ogromne pole słoneczników! Problem był tylko jeden – czas, który nas gonił, bo mieliśmy tylko 2 godziny do całkowitego zachodu słońca! Po drodze każdy z nas był głodny, a oczywiście wiadomo, że głodny człowiek rozmawia tylko o jedzeniu, narobiliśmy sobie ochoty na burgera. Na szczęście zdążyliśmy, sesja trwała krótko, ale dzięki naszej pięknej parze bardzo szybko zgromadziliśmy potrzebny materiał.
Po sesji pojechaliśmy na przepyszne burgery do Restauracji Chicago, w której już nie raz smakowaliśmy ich pyszności.
Nie ma to jak dobrze zakończona sesja, w miłym towarzystwie przy genialnym burgerze 🙂

😊
Komentarze
Dodaj komentarz

Zamknij