MENU

Jakiś czas po sesji narzeczeńskiej Gosi i Adriana przyszedł czas na ten moment w życiu, w którym staną naprzeciw siebie i po kolei wypowiedzą słowa przysięgi. Lekkie zdenerwowanie podczas przygotowań jak zawsze było – ale tylko do czasu gdy zobaczyli siebie na wzajem w rodzinnym domu Gosi. Sposobów na stres jest wiele, ale Gosia miała najlepszy, założyła słuchawki i zaczęła słuchać muzyki.

Wszystko w tym dniu było idealne, pogoda, ludzie i atmosfera całego wesela.

A muzyka… do niej Gosia poświęciła szczególnie dużo uwagi. Kiedy ich zespół miał przerwę w głośnikach można było usłyszeć między innymi Artura Rojka, którego twórczość darzymy ogromnym sentymentem. Nie mówiąc już o „Bella Ciao”, które zabrzmiało z chwilą gdy na salę wjechał tort weselny.

Wesele trwało w najlepsze, a w międzyczasie, tuż przed zachodem słońca wyrwaliśmy się na kilkunastominutową sesję do pobliskiego lasu (na którą poszło całkiem spore grono gości). Jednak po zrobieniu zdjęć grupowych zostaliśmy na jeszcze kilka minut z naszą parą, daliśmy im chwilkę na przytulasy i buziaki, mogli sobie odetchnąć w swoich ramionach po czym wróciliśmy na wesele. Uwielbiamy jak sale weselne są w otoczeniu natury, jak tylko pogoda pozwala to korzystamy z pięknych zielonych miejsc i wykonujemy tak zwane mini sesje w podczas ślubu, które nie trwają długo, a zatrzymują emocje, które towarzyszą tylko w tym jednym dniu.

Komentarze
Dodaj komentarz

Zamknij